🎾 Marynarka Wojenna Wielkiej Brytanii

Próby odrodzenia floty podejmowano podczas powstań narodowych. Niestety, upadek powstań zamknął okres nadziei na utworzenie sił morskich, chociażby na obczyźnie. Marynarka Wojenna została odtworzona 28 listopada 1918 roku przez marszałka Józefa Piłsudskiego, już 17 dni po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Lata 1860 – 1945. Nowożytna marynarka Tajlandii – wówczas noszącej nazwę Syjamu – powstała w 1860 roku, kiedy zakupiono i uzbrojono francuski parowiec towarowy „Formosa” [1]. W 1865 roku zamówiono we Francji parową korwetę, po czym marynarka wzbogaciła się do końca stulecia o kilkanaście jednostek, głównie kanonierek [1 Brytyjska marynarka wojenna zabezpiecza Morze Bałtyckie. Fot. Royal Navy. Po raz kolejny okręty Royal Navy pojawiły się na Bałtyku, tym razem kierując międzynarodowym zespołem jednostek pływających, w którym działały okręty krajów bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii oraz szwedzkie samoloty patrolowe. Jest to kolejna operacja Marynarka wojenna posiadała 4 pancerniki obrony wybrzeża, 9 niszczycieli, 26 torpedowców, 9 okrętów podwodnych i 11 stawiaczy min oraz 5 innych jednostek (okręty ochrony łowisk, statki transportowe itp.). Niemcy zaatakowały Norwegię 9 kwietnia 1940 r. w ramach operacji Weserübung, kompletnie niegotową do wojny. Marynarka i lotnictwo Marynarka wojenna. 12 lutego 2020. Uroczystości koronacyjne w Wielkiej Brytanii z udziałem polskiej delegacji i rewia morska z Spethead z udziałem ORP „Burza Jednostka rodowód swój wywodzi bezpośrednio z 6 Dywizji Piechoty przeformowanej w 1957 roku w 6 Pomorską Dywizję Powietrznodesantową, która zaś z kolei w roku 1986 została przekształcona w 6 Pomorską Brygadę Powietrznodesantową. Od 1992 do 30 czerwca 2010 roku brygada nosiła nazwę „ desantowo-szturmowa ”. W roku 2004 Dania przekazała Estonii dodatkowo stawiacz min „Lindormen”, który wszedł do służby jako tender nurków „Tasuja”. Najnowocześniejszym nabytkiem Eesti Merevägi są 3 niszczyciele min typu Sandown, zakupione od Wielkiej Brytanii 14 sierpnia 2006 roku. Organizacja i zadania Dowództwo Marynarki Wojennej. Dywizjon Okrętów Podwodnych – pododdział Marynarki Wojennej PRL utworzony z dniem 15 grudnia 1945 roku rozkazem naczelnego dowódcy Wojska Polskiego z 30 listopada 1945 roku. W jego skład weszły wówczas trzy okręty podwodne odzyskane z internowania w Szwecji ORP „Żbik”, „Ryś” oraz „Sęp”. Ukraińska Marynarka Wojenna rozpoczyna budowę gigantycznej floty dronów 1080p. 48:04. Gladiatorzy II wojny światowej odc. 10/13 Królewska Marynarka Wojenna Wielkiej Brytanii 480p. 01:24:46. Marynarka wojenna kontra nocne potwory (The navy vs the night Monster)1966. 02:20:26. Głębia (The Abyss1989) Lektor Pl 1080p. 1080p. zFaj5. 4 marca 2022, 14:15 Alert Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak poinformował, że partnerem Polskiej Grupy Zbrojeniowej przy budowie trzech fregat kr. Miecznik będą Brytyjczycy. Program budowy okrętów kr. Miecznik zakłada, że do 2033 roku Polska Marynarka Wojenna nabędzie trzy fregaty rakietowe. Pierwszy okręt ma wejść w skład Marynarki Wojennej w 2026 roku. – Konsorcjum PGZ-MIECZNIK zawarło umowy o współpracy strategicznej z partnerami przemysłowymi z Wielkiej Brytanii. Złożenie podpisów rozpoczyna fazę przygotowania do produkcji w programie pozyskania trzech wielozadaniowych fregat dla Marynarki Wojennej RP – głosi komunikat PGZ. W wyniku analiz materiałów dostarczonych przez Konsorcjum PGZ-MIECZNIK w grudniu 2021 roku Siły Zbrojne RP dokonały preselekcji preferowanych dostawców projektu platformy oraz systemu walki dla nowych wielozadaniowych okrętów Marynarki Wojennej RP. W toku negocjacji, Konsorcjum PGZ-MIECZNIK zawarło umowy o współpracy strategicznej z dostawcami pierwszego wyboru – firmami Babcock, Thales UK oraz MBDA UK. – Porozumienia, jakie dotychczas zawarliśmy z kluczowymi dostawcami projektu nowych fregat dla naszej Marynarki Wojennej, jak i kluczowych komponentów systemu walki, w tym obrony przeciwlotniczej, gwarantują, że okręty te powstaną w Polsce, zostaną tu wyposażone i uzbrojone i będą reprezentować interesy naszego państwa na morzach i oceanach – powiedział Sebastian Chwałek, prezes zarządu PGZ Umowy regulują szereg kwestii dotyczących warunków współpracy pomiędzy Konsorcjum PGZ-MIECZNIK oraz zagranicznymi partnerami. Firma Babcock dostarczy projekt platformy okrętu AH140 oraz szeroki zakres wiedzy i technologii pozwalający na budowę tych jednostek w PGZ Stoczni Wojennej Sp. z oraz Remontowej Shipbuilding Thales, odpowiadający za obszar Zintegrowanego Systemu Walki (ZSW) oraz MBDA, które dostarczy systemy obrony przeciwlotniczej, współpracować będą z PGZ Stocznią Wojenną Sp. z i OBR CTM które wskazane zostało jako centrum kompetencji dla tych dwóch, kluczowych dla projektowania, budowy oraz obsługi cyklu życia nowych fregat MW RP partnerów zagranicznych. Kolejnym etapem jest przygotowanie zaktualizowanego Przemysłowego Studium Wykonalności (PSW) oraz Projektu Wstępnego okrętów, który zdefiniuje finalną konfigurację „Mieczników”. Równocześnie uruchomione zostaną prace związane z transferem technologii i wiedzy oraz przygotowywaniem potencjału do rozpoczęcia produkcji prototypu okrętu „Miecznik” wraz z ZSW – pierwszej jednostki z serii. Zgodnie z harmonogramem, budowa okrętów rozpocznie się w 2023 roku. MON/PGZ/Mariusz Marszałkowski Marszałkowski: Polska potrzebuje Marynarki Wojennej do obrony elektrowni jądrowej (ANALIZA) Wielka suwnica i suchy dok. Szymon SzadurskiPo odbywających się właśnie, licznych konsultacjach, w listopadzie tego roku Agencji Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej przedstawiony ma zostać projekt fregaty wielozadaniowej Miecznik dla Marynarki Wojennej RP. Budowa pierwszej z podobnych jednostek trwa już w szkockiej stoczni w Rosyth, do której zajrzeliśmy. Fregata Arrowhead 140 przeznaczona zostanie dla Królewskiej Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii. Na podstawie tego samego projektu platformy Arrowhead 140, opracowanej przez Babcock International, budowane mają być także Mieczniki. Nie oznacza to jednak, że będą to jednostki identyczne, jak brytyjskie fregaty. Prawdopodobnie różnić będą się niektórymi elementami wyposażenia i uzbrojenia. Więcej szczegółów w tej sprawie, jak już wspomnieliśmy, ujawnione ma zostać za pięć miesięcy. Jeśli w listopadzie projekt opracowywany przy udziale specjalistów z Babcock International ze Szkocji zostanie ostatecznie zaakceptowany, to w okolicach sierpnia przyszłego roku miałoby rozpocząć się cięcie blach na potrzeby budowy pierwszego z trzech Mieczników dla Marynarki Wojennej RP. Umowa na fregaty „Miecznik” podpisana w Gdyni. 8 mld może trafić do polskich stoczniO wyborze brytyjskich partnerów, Babcock oraz Thalesa, jako dostawców referencyjnego projektu platformy dla polskich fregat i podpisaniu strategicznych umów z nimi, przedstawiciele konsorcjum PGZ-Miecznik poinformowali już w marcu tego roku. Brytyjczycy w pokonanym polu pozostawili dwóch innych oferentów. Z kolei w ubiegłym miesiącu przedstawiciele Babcock International otworzyli w Gdyni wraz z partnerami biuro zarządzania projektem (PMO). Jego pracownicy nadzorować będą w naszym kraju proces realizacji programu fregat Miecznik, w tym współpracować przy tworzeniu harmonogramu działań i podziału obowiązków. Odpowiadać będą ponadto za rekrutację specjalistów i wykwalifikowanych pracowników, tak, aby projekt realizowany był możliwie jak najsprawniej. -Budujemy zespół, który będzie współpracować w Polsce, wspierać naszych polskich partnerów i dostarczy polskiej Marynarce Wojennej trzy sprawdzone, niezawodne i adaptowalne fregaty - mówi Will Erith, dyrektor generalny ds. morskich w Babcock International Group. - PMO wspiera rozwój wysoce skoordynowanego zespołu, skoncentrowanego na realizacji tego programu. O fregatach w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Budowa "Mieczników" coraz bliżej Jak też usłyszeliśmy w Szkocji od Samuela Bartona z Babcock International, skutkuje to dość częstymi wizytami specjalistów z tego kraju w Polsce i konsultacjami z Polską Grupą Zbrojeniową. Szkoci potwierdzają ponadto, że ustalenia w sprawie budowy nowych trzech fregat wielozadaniowych dla Marynarki Wojennej RP odbywały się także na poziomie rządowym. Nie jest żadną tajemnicą, że o tym projekcie krótko po rosyjskiej agresji na Ukrainę prezydent RP Andrzej Duda rozmawiał z Borisem Johnsonem, premierem Wielkiej partnerzy deklarują, że zapewnią konsorcjum PGZ-Miecznik transfer wiedzy i technologii, szerokie wsparcie w budowie w polskich stoczniach trzech fregat, opartych o projekt Arrowhead 140, ze znacznym udziałem polskich dostawców i przy wykorzystaniu globalnego łańcucha dostaw Babcocka. Według ich oceny efektem może być modernizacja polskiego przemysłu mówi się, że im bardziej ostateczny projekt polskich fregat zbliżony będzie do jednostki Arrowhead 140, których budowa już się rozpoczęła, tym sprawniej i szybciej może udać się je zrealizować. Wiadomo też, że wymagało będzie to sporych inwestycji w infrastrukturę PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni i Remontowej Shipbuilding w Gdańsku, partnerów w konsorcjum PGZ-Miecznik. Dla przykładu w Rosyth w Szkocji na potrzeby realizacji prac montażowych i wyposażeniowych dla brytyjskich fregat wybudowano halę za niemal 200 milionów złotych. Potężny obiekt ma 147 metrów długości, 42 metry wysokości, jest długi na 62 metry. Wyposażono go w dwie suwnice o udźwigu 125 ton. Jest w stanie pomieścić dwie równolegle budowane fregaty. Dzięki temu Brytyjczycy spodziewają się, że pierwsza jednostka Arrowhead 140 dla Królewskiej Marynarki Wojennej zwodowana zostanie już w przyszłym roku, a wszystkie pięć gotowe będą do 2028 roku. Z kolei w przypadku budowy trzech fregat dla polskich sił zbrojnych początkowo harmonogram zakładał ukończenie ich do 2034 roku. Jednak w kwietniu przedstawiciele konsorcjum PGZ-Miecznik zadeklarowali, że chcą, aby te jednostki gotowe były aż o cztery lata wcześniej. Dodawali też, że jest to zamiar ambitny, ale możliwy do realizacji. Budowa fregat wielozadaniowych dla Marynarki Wojennej RP ma zostać przyspieszona- Plan jest taki, aby rozpocząć kaskadowo budowę trzech okrętów - mówił Marcin Ryngwelski, prezes Remontowa Shipbuiling w Gdańsku. - Tak będzie efektywniej, szybciej i taniej. Chcemy skrócić ich budowę i przekazać wszystkie trzy jednostki, w pełni uzbrojone, do 2030 roku. Jeśli będzie zabezpieczone finansowanie, a współpraca między nami a partnerem zagranicznym będzie nadal dobrze się układać, jest to zaktualizowanych, wstępnych szacunków, budowa trzech fregat wielozadaniowych dla Marynarki Wojennej RP kosztować może nawet 12 miliardów złotych. Wcześniej mówiono o kwocie 8 mld zł. Ostateczny kosztorys zależał będzie przede wszystkim od rodzaju wybranego uzbrojenia, w tym od liczby rakiet, w które wyposażone mają być fregaty. Jak najszybszej ich realizacji domagają się przedstawiciele MON. - Oczekuję, że proces ich budowy będzie przebiegał tak sprawnie, jak w przypadku niszczycieli min „Kormoran” - podkreślał już w ubiegłym roku w Gdyni Mariusz Błaszczak, minister obrony Błaszczak dodał, że siła rażenia każdego Miecznika z osobna ma być porównywalna do dywizjonu ogniowego Morskiej Jednostki Rakietowej, natomiast możliwości osłony przeciwlotniczej, do baterii Patriot. Najważniejsze parametry fregatydługość - 138,7 m, szerokość - 19,8 m, zanurzenie - 5 m, wyporność - ponad 6 tys. ton, moc - ponad 32 MW, prędkość maksymalna - 28 węzłów, zasięg - ponad 7 tys. mil morskich, możliwość nieprzerwanego przebywania na morzu – 1-2 miesiące. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Marynarka Wojenna w 2018 roku obchodzi stulecie swojego istnienia. W ciągu tych stu lat najliczniejszymi okrętami w polskim arsenale były jednostki pochodzące nie tylko z Polski, lecz również z ZSRR, Wielkiej Brytanii i Francji. Stany Zjednoczone także zasiliły Marynarkę Wojenną czterema typami okrętów – trałowcami, okrętami desantowymi, fregatami oraz okrętem podwodnym. Każda z tych jednostek wpłynęła na dalszy rozwój morskiego rodzaju sił zbrojnych. ORP Jastrząb Pierwszą jednostką amerykańskiej konstrukcji, jaka trafiła do Marynarki Wojennej, był okręt podwodny ORP Jastrząb. Budowa tej jednostki rozpoczęła się pod koniec 1918 roku i zakończyła się przyjęciem do służby w US Navy w roku 1923. USS S-25 to klasyczny okręt podwodny typu S, wyposażony w cztery wyrzutnie torpedowe, pokładową armatę kal. 102 mm i dwa karabiny maszynowe. Załoga liczyła 42 oficerów, podoficerów i marynarzy. Jednostka w okresie 1923-1939 pełniła normalną służbę, ćwicząc z okrętami nawodnymi oraz szkoląc operatorów broni podwodnych. Jedynym, co zakłóciło cykl szkoleniowy, było zderzenie z inną jednostką, czego efektem okazało się zniszczenie pomostu znajdującego się na kiosku, a w następstwie jego remont. Do 1941 roku USS S-25 wykonywał powierzone zadania, pełniąc służbę w obydwu flotach US Navy. S-25 między 1923 a 1924 rokiem, prawdopodobnie w bazie New London. Na dziobie widoczny składany ster głębokości, zaś na krawędzi dziobu zakończenie rury mocowania holu. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Wybuch II wojny światowej w Europie sprawił, że Wielka Brytania zaczęła pilnie poszukiwać jednostek pływających mających uzupełnić straty Royal Navy z lat 1939-1940. Wkrótce okazało się, że okręt podwodny USS S-25 zostanie objęty umową Lend Lease i trafi do Royal Navy. Ostatecznie jednostka została przekazana polskiej Marynarce Wojennej, która wyraziła chęć przejęcia okrętu podwodnego. Było to spowodowane utratą ORP Orzeł (czerwiec 1940) oraz coraz gorszym stanem technicznym ORP Wilk. W październiku 1941 roku przyszły dowódca ORP Jastrząb, kpt. mar. Bolesław Romanowski, wraz z załogą rozpoczął kilkutygodniowe szkolenie na okręcie[1]. Marynarze w kontaktach z Amerykanami dowiedzieli się, że ich przyszły oręż tak naprawdę nie nadaje się do prowadzenia działań przeciwko niemieckiej żegludze. Nie było w tym cienia przesady, ponieważ Jastrząb był okrętem znacznie mniej nowoczesnym niż jednostki, jakich używała polska MW w okresie II RP. Przekazanie okrętu polskiej załodze 4 listopada 1941 roku. Na pierwszym planie kpt. Bolesław Romanowski. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. 12 listopada 1941 roku po raz pierwszy podniesiono banderę na ORP Jastrząb, a matką chrzestną została Aneta Strakacz – córka konsula generalnego RP w Nowym Jorku, Sylwina Strakacza. Po tej uroczystości Jastrząb rozpoczął podróż do Wielkiej Brytanii, co wymagało przejścia przez Atlantyk. Ostatecznie wyprawa Jastrzębia zamknęła się w 370 godzinach, w tym 40 w zanurzeniu oraz 41 na postoju[2] w jednym z portów. Po tym pokazie sprawności polskich marynarzy okręt został poddany modernizacji, co miało znacznie usprawnić jego dalszą służbę. Pod koniec kwietnia 1942 roku Jastrząb wyszedł na swój pierwszy patrol bojowy. Miał osłaniać konwój PQ-15 płynący z Wielkiej Brytanii do Murmańska w ZSRR. Na pokładach statków handlowych znajdowały się sprzęt oraz zaopatrzenie dla Armii Czerwonej, na której barkach spoczywał praktycznie cały ciężar walki z III Rzeszą. Aby konwój dotarł do celu, niezbędna była ochrona przed niemieckimi u-bootami. 2 maja 1942 roku zauważono sylwetkę wrogiego okrętu podwodnego, ale załodze nie udało się odpowiednio szybko zareagować i dokonać ataku torpedowego[3]. Kilka godzin później nastąpił atak bombami głębinowymi na ORP Jastrząb. Sprawcą okazał się norweski niszczyciel St. Albans. Doszło do poważnych uszkodzeń na okręcie podwodnym, który – aby uniknąć dalszych ataków – wynurzył się na powierzchnię. Załoga Jastrzębia zgodnie z procedurą wystrzeliła żółte rakiety sygnalizacyjne, oznaczające aliancki okręt. Norweski niszczyciel oraz brytyjski trałowiec HMS Seagull nie zauważyły tych znaków i rozpoczęły ostrzał polskiego okrętu. W jego wyniku śmierć poniosło pięciu członków załogi ORP Jastrząb. Uszkodzenia od bomb głębinowych i ostrzału okazały się tak poważne, że zapadła decyzja o zatopieniu jednostki. Jastrząb zakończył służbę w Marynarce Wojennej po jednym patrolu bojowym. HMS Seagull. Źródło Wikimedia Commons, domena publiczna. Po powrocie do Wielkiej Brytanii rozpoczęło się śledztwo mające na celu ustalenie zdarzeń, jakie doprowadziły do utraty okrętu. Polska załoga wykonywała swoje zadania zgodnie z planem i eskortowała konwój PQ-15, zachowując odpowiednią odległość od strefy ochronnej[4]. na skutek zmiany trasy eskortowanych statków i zbytniego zbliżenia się Jastrzębia do miejsca, gdzie operowały niemieckie okręty podwodne, doszło do fatalnej pomyłki. Duży numer taktyczny na kiosku oraz żółta raca nie uchroniły od ostrzału ze strony alianckich jednostek. Po utracie ORP Jastrząb załoga została przeniesiona na ORP Dzik, który wraz z bliźniaczym ORP Sokół uzyskał miano Terrible Twins. Trałowce YMS Po zakończeniu wojny rozpoczęła się kolejna odbudowa potencjału Marynarki Wojennej, ale tym razem w oparciu o rozwiązania radzieckie. Polska po 1945 roku znalazła się w strefie wpływów ZSRR – stąd okręty rodem z tego kraju. Potrzeby operacyjne odrodzonej Marynarki Wojennej okazały się jednak tak wielkie, że trzeba było sięgnąć po trałowce YMS[5] konstrukcji amerykańskiej. W okresie II wojny światowej Amerykanie wybudowali w swoich stoczniach 561 trałowców YMS. Część z nich została przekazana brytyjskiej Royal Navy i określano je typem BYMS. Po kapitulacji III Rzeszy zbędne okręty były albo przekazywane sojusznikom, albo sprzedawane. Powojenna Polska nie należała już do grona sojuszników Wielkiej Brytanii, więc w grę wchodziła jedynie opcja zakupu. Transakcją zajęło się polskie Ministerstwo Żeglugi, które miało plan wykorzystania trałowców do własnych zadań. Urzędnicy liczyli, że dzięki temu uzyskają przychylność marynarzy oraz pierwszeństwo w pracach trałowych na obszarze polskiego wybrzeża. 18 kwietnia 1948 roku podniesiono banderę na OORP Delfin, Foka i Mors[6]. Jednostki wcześniej poddano remontom, dzięki czemu mogły rozpocząć służbę. Ich głównym zadaniem było usuwanie min przy pomocy trałów niekontaktowych – akustycznego BAT i elektromagnetycznego TEM-VI[7]. Okręty wykonywały zadania zgodnie z harmonogramem rozminowania opracowanym przez Dowództwo Marynarki Wojennej. Wspierały radzieckie trałowce proj. 253Ł i przedwojenne ptaszki. Po siedmiu latach ciężkiej służby OORP Delfin, Foka i Mors nie nadawały się już do dalszego użytkowania. Silniki oraz drewniane kadłuby przedstawiały coraz mniejszą wartość i wymagały stałej konserwacji oraz nakładów finansowych. Dlatego już w 1955 roku zdecydowano się skreślić ORP Fokę ze stanu floty[8], a pozostałą dwójkę, OORP Mors i Delfin, dwa lata później. USS YMS-324, amerykański trałowiec typu YMS. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Trałowce wykonały zadanie, do jakiego zostały zakupione, czyli oczyszczenie wód przybrzeżnych z min morskich zagrażających żegludze na południowym Bałtyku. Pozwoliły również na wyszkolenie kadr, które potem służyły na znacznie nowocześniejszych jednostkach. Barki i okręty desantowe Kolejnymi amerykańskimi jednostkami pływającymi w Marynarce Wojennej były barki desantowe – LCT, LCM i kutry LCP (L). Podobnie jak trałowce BYMS zostały zakupione przez cywilny podmiot – Ministerstwo Przemysłu i Handlu z demobilu US Navy/Royal Navy. Za wszystko płaciła UNRRA, która przydzieliła kredyt na zakup dawnego sprzętu wojskowego, mającego posłużyć do odbudowy zniszczonego kraju. Barki te miały zostać wykorzystane jako jednostki śródlądowe lub prowadzące żeglugę kabotażową. W 1947 roku pierwsze jednostki zaczęły trafiać do Polski, ale długo nie służyły pod cywilną banderą. Wojsko już w 1950 roku wyraziło zainteresowanie okrętami desantowymi znajdującymi na terenie Polski. Zgodnie ze zmianami w taktyce użycia Marynarki Wojennej planowano posiadać jednostki zdolne do przeprowadzenia niewielkiego desantu na zapleczu wroga[9]. 17 sierpnia 1951 roku powołano do życia Flotyllę Środków Desantowych z bazą w Dziwnowie[10]. Początkowo jednostki te przebywały w Gdyni i było to związane z ich remontami oraz dostosowaniem do potrzeb floty. W czasie pracy w stoczni doszło do celowego uszkodzenia urządzeń na jednej z jednostek (BDS-52). W toku śledztwa prowadzonego przez Informację Wojskową wyszło, że dwóch marynarzy dokonało zniszczeń w instalacji elektrycznej. Po rozprawie, jaka odbyła się 1953 roku w Sądzie Marynarki Wojennej w Gdyni, zostali oni skazani na 10 lat pozbawienia wolności[11]. Ze względu na amnestię z 1956 roku objęto ich skróceniem kary. Ostatecznie po remontach przeprowadzonych w stoczniach w Gdyni i Szczecinie okręty desantowe trafiły na stałe do Świnoujścia. Łącznie Marynarce Wojennej przekazano: 11 barek LCT[12] V, określanych w Polsce jako barka desantowa średnia, a od 1956 roku okręt desantowy średni, 3 barki LCM Mk. III, określanych w Polsce jako barka desantowa mała, a od 1956 roku okręt desantowy mały, 6 kutrów desantowych LCP (L)[13],[14]. Od 1952 roku prowadzono ćwiczenia z desantowania, współpracując z 3 batalionem piechoty morskiej z Dziwnowa, a w późniejszych latach z innymi pododdziałami Wojska Polskiego z zachodniej Polski. Niestety, stan techniczny jednostek pogarszał się coraz bardziej. Barki wybudowane w okresie II wojny światowej po 10 latach służby nie nadawały się do pełnienia swoich zadań. Jeden okręt desantowy średni (ODS-59) został przekształcony barkę ratowniczą (BR-1), ale po trzech latach silniki odmówiły posłuszeństwa i w 1963 roku wycofano z polskiej floty ostatnią jednostkę typu LST Mk. V[15]. Natomiast mniejsze barki LCM Mk. III dosłużyły do 1964 roku i w kolejnych latach sukcesywnie wprowadzano polskie konstrukcje średnich okrętów desantowych proj. 770[16]. LCT202, przykład jednostki typu LCT Mk. V. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna. Fregaty rakietowe typu Oliver Hazard Perry Przez kolejne dekady Marynarka Wojenna nie wykorzystywała okrętów pochodzących ze Stanów Zjednoczonych. Upadek systemu komunistycznego i zmiany doktryny obronnej wymusiły liczne redukcje w polskiej flocie. Dopiero pod koniec XX wieku pojawiła się możliwość przejęcia amerykańskich fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry. Oferta ta stanowiła korzystne rozwiązanie dla kraju, który wkrótce miał zostać członkiem NATO. Dzięki temu możliwy był udział w zespołach okrętowych oraz bliższa współpraca z nowymi sojusznikami. Największa polska jednostka, czyli niszczyciel rakietowy ORP Warszawa, nie zapewniał takich możliwości, a jego eksploatacja była znacznie droższa niż w przypadku fregat. Miało to stanowić rozwiązanie tymczasowe do momentu pojawienia się korwet budowanych w ramach programu Gawron[17]. Ostatecznie w roku 2000 i 2002 do Marynarki Wojennej RP trafiły: ORP K. Pułaski, dawny USS Clark, ORP T. Kościuszko, dawny USS Wadsworth. Jednostki te reprezentowały najwcześniejszą wersję fregat i zostały przyjęte do służby w US Navy w 1980 roku. USS Wadsworth wziął udział w zdjęciach do filmu „Polowanie na Czerwony Październik” (1990), gdzie wystąpił jako USS Reuben James[18]. ORP Gen. Kazimierz Pułaski Fregaty typu Oliver Hazard Perry są uzbrojone w pojedynczą armatę OTO Melara kal. 76 mm, dwie potrójne wyrzutnie torpedowe, zestaw obrony bezpośredniej Vulcan Phalanx Mk. 15 oraz jednobelkową wyrzutnię pocisków Mk. 13. Może ona odpalać rakiety przeciwlotnicze Standard SM-1MR i przeciwokrętowe RGM-84 Harpoon. O ile Standardy zostały zakupione w ilości zapewniającej jedną jednostkę ognia (40 pocisków), to Harpoony były tylko cztery, a w 2008 roku zostały wycofane i zutylizowane w Niemczech[19]. Dopiero w 2018 roku ORP Gen. K. Pułaski po raz pierwszy użyje uzbrojenia rakietowego w czasie ćwiczeń w Szkocji. Okręt może przenosić śmigłowce Kaman SH-2G Super Seasprite, które stały się pierwszymi maszynami pokładowymi w polskiej flocie[20]. Śmigłowiec pokładowy SH-2G Przejęcie fregat nie obyło się bez zgrzytów, ponieważ strona amerykańska usunęła część wyposażania, a inne zastąpiła starszymi odpowiednikami. Tak się stało z zestawem Vulcan Phalanx oraz systemem walki radioelektronicznej. Mimo tego stały się one najnowocześniejszymi okrętami nawodnymi w XXI wieku w składzie polskiej floty. Dzięki nim udało się uczestniczyć w międzynarodowych ćwiczeniach, misjach pod auspicjami Unii Europejskiej i zespołach okrętowych NATO. Polacy podjęli się również modernizacji niektórych systemów i na szczególną uwagę zasługuje rozwiązanie przygotowane przez Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej. w latach 2003-2006 poprawiono charakterystyki sonarów podkadłubowych i holowanych. Wymieniono również amerykańskie torpedy Mk. 46 na MU-90 Impact produkowane przez konsorcjum Eurotorp. Wszystkie mniejsze i większe zmiany miały usprawnić działanie okrętów do czasu, kiedy w składzie polskiej floty pojawią się korwety Gawron. Fiasko tego programu sprawiło, że fregaty przeznaczone jako rozwiązanie tymczasowe stały się rozwiązaniem docelowym i dalsza eksploatacja miała zostać przedłużona o przynajmniej 10 lat. ORP Gen. Tadeusz Kościuszko. Przez prawie 20 lat służby okręty trzykrotnie uczestniczyły w Standing NATO Maritime Group (SNMG), czyli stałych zespołach okrętowych Sojuszu Północnoatlantyckiego – Pułaski w 2006 i 2008, a Kościuszko w 2016 roku. ORP Gen. K. Pułaski dwa razy wziął udział w operacji antyterrorystycznej na Morzu Śródziemnym – Active Endeavour. Polskie fregaty wielokrotnie ćwiczyły z sojusznikami podczas manewrów takich jak Baltops i Dynamic Mongoose. Śmigłowiec pokładowy SH-2G. Podsumowanie Okręty pochodzenia amerykańskiego stanowiły w historii Marynarki Wojennej dość niewielki procent wszystkich jednostek pływających. Zawsze jednak miały występować jako rozwiązanie tymczasowe, mające umożliwić zebranie doświadczeń i wyszkolenie odpowiedniej kadry, która miała w późniejszym okresie stanowić załogi nowocześniejszych konstrukcji. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku okrętu podwodnego, trałowców i barek desantowych. w XXI wieku nie uda się zrealizować tego zamiaru, ponieważ OORP Gen. K. Pułaski i Gen. T. Kościuszko najprawdopodobniej nie doczekają się następców. Zdjęcia, o ile nie zaznaczono inaczej: Michał Szafran Bibliografia Borowiak M., ORP Jastrząb, Oświęcim 2017 Borowiak M., Kasperski T., Uwaga: Zatopić U-boota. Akcje bojowe polskich okrętów i lotnictwa na morzu 1939-1945, Oświęcim 2016. Ciślak J., Polska Marynarka Wojenna 1995, Warszawa 1996. Grotnik T., Amerykańskie prezenty, „Morze, Statki i Okręty” 2015, nr 1. Janik J., Trałowce BYMS w polskich siłach przeciwminowych, „Morza i Okręty” 2016, nr 5. Koszela W., Okręty floty polskiej, Oświęcim 2017. Kowalska H., Sądownictwo w Marynarce Wojennej w latach 1945-1955, Warszawa 2017. Lenda J., Nogalski R., Wierzykowski W., Zdolnek K., Charakterystyka dynamiki rozwoju sił desantowych (G6) w latach 1945-2010, (w:) Ewolucyjny rozwój sił okrętowych Marynarki Wojennej w latach 1945-2019, Gdynia 2015. Przybylski J., Przybylski P., Polska Marynarka Wojenna w latach 1945-1995. Studia i materiały, cz. 1, Gdynia 2013. Rochowicz R., Zdobywcy Europy. Polskie barki desantowe LCT i LCM „Morze” 2017, nr 3. Internet (dostęp 22 IX 2018). Szafran M., (dostęp 22 IX 2018). Szafran M., (dostęp 22 IX 2018). [1] M. Borowiak, ORP Jastrząb, Oświęcim 2017, s. 8. [2] Ibidem, s. 22. [3] M. Borowiak, T. Kasperski, Uwaga: Zatopić U-boota. Akcje bojowe polskich okrętów i lotnictwa na morzu 1939-1945, Oświęcim 2016, s. 431-432. [4] Ibidem, s. 444. [5] Yard Class Minesweeper – trałowiec bazowy. [6] J. Janik, Trałowce BYMS w polskich siłach przeciwminowych, „Morza i Okręty” 2016, nr 5, s. 21. [7] Ibidem, s. 24. [8] W. Koszela, Okręty floty polskiej, t. 1, Oświęcim 2017, s. 222. [9] J. Przybylski, P. Przybylski, Polska Marynarka Wojenna w latach 1945-1995. Studia i materiały, cz. 1, Gdynia 2013, s. 38-41. [10] R. Rochowicz, Zdobywcy Europy. Polskie barki desantowe LCT i LCM „Morze” 2017, nr 3, s. 32. [11] H. Kowalska, Sądownictwo w Marynarce Wojennej w latach 1945-1955, Warszawa 2017, s. 215-216. [12] Landing Craft Tank. [13] Landing Craft Personnel, Large. [14] J. Lenda, R. Nogalski, W. Wierzykowski, K. Zdolnek, Charakterystyka dynamiki rozwoju sił desantowych (G6) w latach 1945-2010, (w:) Ewolucyjny rozwój sił okrętowych Marynarki Wojennej w latach 1945-2019, Gdynia 2015, s. 493. [15] R. Rochowicz, op. cit., s. 41. [16] J. Ciślak, Polska Marynarka Wojenna 1995, Warszawa 1996. s. 107. [17] Pełna historia programu Ślązak – M. Szafran (dostęp 22 IX 2018). [18] (dostęp 22 IX 2018). [19] T. Grotnik, Amerykańskie prezenty, „Morze, Statki i Okręty” 2015, nr 1, s. 75. [20] M. Szafran, (dostęp 22 IX 2018).

marynarka wojenna wielkiej brytanii